piątek, 31 października 2014

Halloween: nawiedzone miejsca, które chciałabym zobaczyć

Winchester Mystery House, The real Conjuring house, Waverly Hills Sanatorium, The Warren's Occult Museum, The Real Mary King's Close

Lubicie się bać? Bo ja bardzo. Od małego lubiłam opowieści z dreszczykiem. Sama też lubiłam zmyślać tego typu historie, strasząc koleżanki i kolegów z podwórka. Jako dziecko miałam niezwykle bujną wyobraźnię. 

Moja siostra do dzisiaj nie może spać, jak sobie przypomni starą szafę u naszej babci, która lubiła samoistnie otwierać się. Zawsze powtarzałam jej, że jeśli zdarzy się to w nocy, to niech pod żadnych pozorem nie spogląda w jej stronę, bo wtedy ujrzy w środku kobietę w długiej ciemnej sukni, z wysoko upiętymi włosami, która przez wiele godzin tortur i niewyobrażalnego bólu, stała się wampirem żywiącym się ludzką krwią. Kobieta ta zanim trafiła w ręce swoich oprawców, była żoną zamożnego podróżnika, który został zamordowany przez swoich współtowarzyszy, przekonanych  o tym, że ukrył on w swojej posiadłości niezwykły skarb. 

Prawdopodobnie, jako paroletnie dziecko, motyw ten zaczerpnęłam z jakiegoś filmu, także jeżeli wiecie co to za film, to dajcie proszę znać, bo bardzo jestem ciekawa.

Przy okazji Halloween postanowiłam podzielić się z Wami, pięcioma nawiedzonymi miejscami, które bardzo chciałabym kiedyś zobaczyć na własne oczy. Słyszeliście już o nich?

Winchester Mystery House

Winchester Mystery House odkryłam w 2007 roku, po obejrzeniu horroru Red Rose, wyreżyserowanego przez Stephena Kinga. Zaintrygowana klimatem filmu i historią mieszkańców rezydencji, obejrzałam również prequel The Diary of Ellen Rimbauer. Wtedy też dowiedziałam się, że inspiracją dla Kinga była posiadłość wdowy po Williamie Winchesterze, producencie broni, z której ginęli ludzie w czasie wojny Północ-Południe.


Winchester Mystery House położony jest w Kalifornii w miejscowości San José. Powszechnie uchodzi za nawiedzony. Słynie ponadto z niezwykłych elementów architektonicznych. Wiktoriańska rezydencja tworzy jeden ogromny labirynt zbudowany dla duchów. Znajdują się w niej między innymi ślepe pokoje, schody kończące się przy suficie, drzwi, za którymi nie ma wejścia. Dom budowano nieprzerwanie przez 38 lat, aż do śmierci właścicielki.

Według popularnej legendy, pogrążona w depresji Sara Winchester, nie mogąc pogodzić się ze śmiercią swojej kilkuletniej córki, teścia i ukochanego męża, szukała pocieszenia u medium, gdzie dowiedziała się, że nagła utrata bliskich spowodowana jest zemstą duchów ludzi zabitych z karabinu Winchester. Życie Sary również było zagrożone. Mogła tylko w jeden sposób przekupić zbłąkane dusze. Podjąć się budowy domu przeznaconego specjalnie dla nich. Budowy, która miała trwać dwadzieścia cztery godziny na dobę i nigdy się nie ukończyć. 

Sarah Winchester szczególnie upodobała sobie liczbę trzynaście. Wierzyła w jej dobrą energię. Była pewna, że liczba ta stanowi pewnego rodzaju ochronę przed niezaplanowanymi atakami duchów. Okna w rezydencji mają po 13 szyb, nad szklarnią wznosi się 13 szklanych kopuł, część pokoi liczy po 13 okien, a na ścianach znajduje się 13 warstw tapet. Niektóre schody liczą także po 13 stopni. Zakupiony przez nią dwunastoramienny żyrandol przekształcono w trzynastoramienny. 

Podobno wielu parapsychologów potwierdza obecność duchów w tym domu. Jednak, żeby się o tym przekonać, należy osobiście wybrać się w to niezwykłe miejsce. Ktoś chętny? :>

Waverly Hills Sanatorium

A co powiecie na odwiedziny w Waverly Hills Sanatorium? To miejsce również odkryłam za sprawą filmu. Mowa o Death Tunnel, który był tam kręcony w 2004 roku. Nawiedzony szpital zlokalizowany jest na bagnistych terenach Louisville w stanie Kentucky i był wykorzystywany do leczenia pacjentów chorych na gruźlicę. W czasie wybuchu największej epidemii choroby, aby ukryć przed światem zatrważającą ilość zgonów, zwłoki zmarłych pacjentów usuwano do lasu przez słynny Tunel śmierci (jego motyw został wykorzystany w drugim sezonie serialu American Horror Story). W szpitalu dokonywano również bolesnych eksperymentów medycznych, szczególnie znęcano się na pacjentach z oddziału psychiatrycznego. Trudno się dziwić, że to miejsce uważane jest za jedno z najbardziej nawiedzonych miejsc w Stanach Zjednoczonych.

Waverly Hills Sanatorium












Miejscem tym zainteresowałam się w 2006r. Pamiętam, że wtedy jeszcze istniała w sieci taka strona, gdzie można było na żywo obserwować, co dzieje się w budynku. Kamerki były rozlokowane w kilku najbardziej nawiedzonych miejscach. Ideą powstania monitoringu było wyłapywanie przez użytkowników strony podejrzanych obiektów, poprzez robienie print screena i udostępnianie co ciekawszych na stronie. Co prawda nigdy nic ciekawego tam nie zauważyłam, ale wpatrywanie się wieczorem w ekran monitora i wyczekiwanie w napięciu na jakiś ruch, było dość przerażąjące :)

Warren's Occult Museum

Kolejne miejsce z mojej listy to słynne muzem okultyzmu Eda i Lorrein Warren, którzy zasłynęli w Stanach Zjednoczonych jako badacze zjawisk paranormalnych. Ed był uznanym demonologiem, a jego żona Lorrein jasnowidzem i medium.

Wspólnie przebadali tysiące niezwykłych spraw. W 1952 roku założyli muzeum tzw. Warren's Ocult Museum, w których gromadzili nawiedzone przedmioty. Warrenowie badali między innymi sprawę domu Amityville, nawiedzenie domu rodziny Snedekerów w Southington, Perronów w Harrisville (film „Obecność”) czy Smurlów w Pittston.

Małżeństwo zajmowało się również przypadkiem lalki Annabelle, który był najsłynniejszym  w historii opętaniem przedmiotu. Obecnie lalka, znajduje się w muzeum.

Warren's Ocult Museum

O tym wyjątkowym małżeństwie dowiedziałam się dopiero po obejrzeniu The Conjuring (Obecność), który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie wiem nawet czy wierzę w zjawiska nadprzyrodzone, ale przyznać muszę, że tematyka opętania i egzorcyzmów przeraża mnie jak nic innego. Wystarczy, że spojrzę, na któreś ze zdjęć Anneliese Michel i już mam ochotę podziękować.

Jak dotąd, Obecność, był najlepszych horrorem jaki widziałam. Nie mogłam przestać myśleć o tej historii i ciągle jej analizować. Chyba przez to całe zainteresowanie nawiedzonym domem, jeszcze po tygodniu od obejrzenia, nie czułam się komfortowo zostając sama w domu, szczególnie po zmroku. Dlatego chciałabym kiedyś zobaczyć autentyczny dom rodziny Perronów w Harrisville. Póki co jest on w rękach prywatnych i żyje sobie tam spokojnie jakieś starsze małżeństwo.

The Real Mary King's Close

A że niestety do USA ciągle mi jakoś nie po drodze, to mam nadzieję, że chociaż jedno miejsce uda mi się odwiedzić w najbliższym czasie, mianowicie Edynburg. Szczególnie chciałabym odwiedzić podziemną ulicę The Real Mary King's Close, gdzie można zobaczyć jak mieszkali ludzie w Edynburgu w XVI-XIX wieku. Historia ulicy, jak i wielu jej podobnych w mieście, jest niesamowita. 

The Real Mary King's Close

Z uwagi na usytuowanie Edynburga na stromym zboczu, uliczki które dochodziły do głównego pasażu miasta (Royal Mile), prowadzącego do zamku, były ekstremalnie strome i wąskie. Budynki usytuowane przy musiały być przez to monstrualnych wymiarów. Powodowało to, że warunki życia w tych uliczkach były zatrważające. Promienie słońca nigdy tam nie dochodziły. W czasach, kiedy miasto nie miało jeszcze systemu kanalizacji, ścieki i inne nieczystości wlewały się ludziom do domów. Nic dziwnego, że niektóre źródła podają, że w czasie epidemii dżumy zamurowano The Mary King z dwóch stron wraz z jej zarażonymi mieszkańcami, pogrzebując ich żywcem. 

Z uwagi na ciągły brak przestrzeni, na starych zabudowaniach wybudowano urząd miasta (Edinburgh City Chambers). Analigocznie inne uliczki, które mają w swojej nazwie "close", zostały odcięte od świata. W ten sposób chciano kryć miasto ubogich i wyrównać poziom ulic, zmieniając ukształtowanie terenu na bardziej przyjazne. Miasto zamiast rozrastać się, rosło wzwyż. Dawne uliczki stały się kryptami i piwnicami nowego miasta.

Przez kilkaset lat The Real Mary King's Close była zupełnie zapomniana, odkryto ją przypadkiem w 1989 roku. Wykopaliska zakończono w 2003 roku i została otwarta dla turystów. Dziś, miejsce to uważane jest za jedno z najbardziej nawiedzonych na świecie.

Edynburg

Nie mogę się napatrzeć na ogrom tych budynków. Na zdjęciu uchwycono jeden z zapomnianych mostów Edynburga. Zapomniany, bo obecne pokolenia nie mają pojęcia, że droga która rozciąga się przez dużą część miasta jest mostem, który został wchłonięty przez okoliczne zabudowania. Jest co zwiedzać :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...