sobota, 22 czerwca 2013

Szalone lata dwudzieste

Szalone lata dwudzieste fryzury Flapper Girl
Zainspirowana dalej klimatem "Wielkiego Gatsby'ego" pochłaniam wszystko co ma związek z latami 20-tymi ubiegłego wieku. Muszę przyznać, że poznawanie historii bardzo mnie wciąga i wywołuje we mnie wiele emocji. Zwłaszcza oglądanie czarno-białych zdjęć. Z jednej strony mam wrażenie, że to bardzo odległy czas, z drugiej natomiast, jak sobie pomyślę jak szybko minęła mi ostatnia dekada życia, uświadamiam sobie, że może niekoniecznie tak jest. Zwłaszcza, że mam przyjemność znać kobiety, które były wtedy młodymi dziewczynami. Jeżeli jesteście zainteresowani odkrywaniem ze mną historii to zapraszam do czytania dalej. Obiecuję, że będzie dużo ciekawostek na temat kobiecego piękna. 

Warto przypomnieć, że lata 20-te XX wieku to burzliwy okres przemian społecznych i politycznych. Dwudziestolecie międzywojenne jest za oceanem trafnie nazywane Roaring Twenties, czyli „Ryczącymi latami dwudziestymi"Może zacznę od tego, że dla amerykańskiego społeczeństwa był to szczególnie pomyślny okres. W przeciwieństwie do państw europejskich Stany Zjednoczone wyszły z I wojny światowej w bardzo dobrej kondycji gospodarczej.  Przemysł wojenny przysporzył ogromnych dochodów, co spowodowało gwałtowny wzrost produkcji, a co za tym idzie wyjątkowo korzystną koniunkturę. Fortuny rosły jak grzyby po deszczu. Niestety mimo szybkiego wzrostu gospodarczego dalej był to kraj wielkich kontrastów, gdzie skrajna nędza występowała obok luksusowego życia najbogatszych warstw społeczeństwa. Do tego doszedł gwałtowny wzrost przestępczości związany z wprowadzeniem prohibicji, czyli zakazu produkcji, handlu i spożywania alkoholu. Ustawa ta w sposób niezamierzony skonfliktowała społeczeństwo amerykańskie.

Był to też czas ogromnego postępu technologicznego, zwłaszcza widoczne to było w budownictwie. W wielkich miastach, w żelbetonowych drapaczach chmur powstawały centra finansowe funkcjonujące tam do dnia dzisiejszego. W latach dwudziestych nastąpił także rozwój kultury masowej i kinematografii (początek kina dźwiękowego). 

Prawie sto lat temu, kiedy kobiety zdjęły gorsety i  rzuciły się w wir szalonego, gwałtownego i beztroskiego życia, ochrzczono je mianem flapper girl. Tzw. "chłopczyce" przeciwstawiały się panującym wówczas kanonom kobiecości i konwencjom epoki wiktoriańskiej, robiąc m.in. to, co dotychczas zarezerwowane było wyłącznie dla mężczyzn. Ponadto:
- prowadziły niezależny, ostentacyjny i prowokujący styl życia;
- wychodziły na randki i spotykały się ze swoimi rówieśnikami, bez przyzwoitek;
- ich ubiór  charakteryzował się tym, że maskował kobiece cechy fizyczne i nadawał figurze wysmukłą, chłopięcą sylwetkę;
- stosowały mocny makijaż, do tej pory zarezerwowany dla aktorek i kobiet lekkich obyczajów;
- zamiast długich włosów upiętych w kok nosiły słynnego boba;
- nosiły kapelusze bez ronda zwane cloche i czapki przypominające kaszkiety;
- nie nosiły gorsetu ani innych zbędnych warstw odzienia krępujących swobodę ruchów;
- ubierały się w spódniczki lub sukienki z przedłużanym stanem, niepodkreślające biustu, talii ani bioder, często odkrywające ramiona, przyozdobione frędzlami (ich długość stopniowo się zmniejszała);
- w celu uzyskania chłopięcej figury, dziewczyny ciasno owijały swoje piersi pasami materiału;
- ubierały się także m.in. w bluzki z kołnierzami typu Piotruś Pan;
- otwarcie piły alkohol mimo panującej prohibicji;
- paliły papierosy przez długie lufki, uwielbiały tańczyć i chodzić wieczorami do klubów jazzowych;
- kierowały samochodami;

Ciekawostki:
  • wprowadzenie na salony stylu flapper przypisuje się Coco Chanel;
  • twórcą nowych trendów w dziedzinie fryzjerstwa, czyli słynnej fryzury "na chłopczycę", był polski emigrant Antoni Cierplikowski, który otworzył swój pierwszy salon w Paryżu;
  • flappers uwielbiały modny na tentem czas taniec Charleston;
  • flappers żyły według zasady „żyj szybko, umieraj młodo";
  • załamanie giełdy w 1929 roku położyło kres temu rozbawionemu światu -  flapper nie przetrwały tego okresu, zniknęły na zawsze, ale stały się jednym z emblematów szalonych lat 20’ i epoki jazz’u';
  • pisarze jak F. Scott Fitzgerald, Anita Loos i John Held spopularyzowali flappers w swych powieściach, opisując ich styl życia;
Szalone lata dwudzieste fryzury Flapper GirlSzalone lata dwudzieste fryzury Flapper Girl
Szalone lata dwudzieste fryzury Flapper Girl
Szalone lata dwudzieste fryzury Flapper Girl
Paradoksalne jest to, że to właśnie I wojna światowa sprawiła, że kobiety stały się niezależne od mężczyzn. Przez działania wojenne ogółem 65 milionów mężczyzn, a wśród nich 2 miliony Amerykanów zostało oderwanych od normalnego życia społecznego. Zastąpiły ich rzesze kobiet, które zmuszone były podjąć pracę zawodową. Mężczyźni, którzy wrócili z wojny zastali zupełnie nową rzeczywistość.

czwartek, 13 czerwca 2013

American dream

Już jakiś czas temu zetknęłam się z tymi zdjęciami i zawsze gdy je oglądam, robią na mnie ogromne wrażenie. Mogłabym godzinami wpatrywać się w każde zdjęcie. Bardzo pozytywnie mnie nastrajają i zarazem inspirują do 'ogarnięcia' swojego życia. Mowa będzie o słynnej kampanii reklamowej Kodak Colorama. 

Nad głównym terminalem w stacji Grand Central Station w Nowym Yorku instalowano panoramiczne zdjęcia, które miały ponad 5 metrów wysokości i 18 metrów szerokości. W latach od 1950 roku oczom przechodniów ukazało się aż 565 podświetlanych kolorowych fotografii. Wystawę zdemontowano na stałe na początku 1989 roku, w ramach prac remontowych na Grand Central.

































Spotkałam się gdzieś ze stwierdzeniem, że zdjęcia Kodak Colorama zawierają w sobie nostalgię, którą tylko Amerykanie są w stanie poczuć, zrozumieć i przedstawić na fotografii. A Wy jak myślicie? Jakie robią na Was wrażenie prezentowe zdjęcia? Według mnie Kodak nie tylko sprzedawał aparaty, sprzedawał także wizję Amerykańskiego snu, polegającą na odnalezieniu szczęścia poprzez ułożenie sobie życia, założenia rodziny, stworzenia domu marzeń, spełnienia w życiu osobistym. 

Więcej na temat Kodak Colorama możecie znaleźć na www.kodak.com

wtorek, 11 czerwca 2013

Samczy świat to ciągła walka. O samice, rzecz jasna.

blog lifestylowy

blog lifestylowy

blog lifestylowy

niedziela, 9 czerwca 2013

Inspirująca biel we wnętrzach

Mam ochotę przemalować całe mieszkanie na biało :)

Inspirująca biel we wnętrzach

Inspirująca biel we wnętrzach

Inspirująca biel we wnętrzach

 Inspirująca biel we wnętrzach

Inspirująca biel we wnętrzach
Inspirująca biel we wnętrzach

Inspirująca biel we wnętrzach

sobota, 8 czerwca 2013

Czerwcowa wishlista

    wishlista
  • Na pierwszym miejscu mojej czerwcowej wishlisty znalazła się książka "O zarządzaniu sobą" pod redakcją Pawła Kubisiaka, na którą poluje już od jakiegoś czasu. Szkoda tylko, że jej cena dalej zniechęca do zakupu.
  • Niestety nadszedł czas pożegnać się z bazą pod cienie Yoko Virtual i zastąpić ją czymś innym. Od jakiegoś czasu przestała ze mną współpracować i mam problemy z nałożeniem jej na powiekę. Nie wiem czy trafiłam na jakiś trafny egzemplarz czy może moja cierpliwość do niej skończyła się definitywnie. Poza tym muszę przyznać, że nie mam zastrzeżeń do tego kosmetyku. Pięknie podbija kolor cieni. Po dwóch latach stosowania muszę przyznać, że nawet pod koniec dnia cienie były zawsze na swoim miejscu. Niemniej jednak kusi mnie baza z Artdeco albo z Hean.
  • A i marzy mi się zestaw nowiutkich pędzli do makijażu. Co myślicie o pędzlach maestro?
  • Na kolejnym miejscu znalazła się u mnie paletka storm. Muszę przyznać, że nigdy nie miałam żadnych ceni od sleek'a i bardzo chciałam bym je przetestować. Słyszałam, że mają one to do siebie, że albo się je kocha albo nienawidzi. Mam nadzieję, że niedługo się o tym sama przekonam :)
  • Ach i legendarny już rozświetlacz high beam z benefit'a :) Póki co stosuje puder Revlon ColorStay w odcieniu Brighten Eclatant 010, który równie pięknie rozświetla cerę. Niestety efekt nie utrzymuje się na mojej skórze za długo.
  • W końcu przyszedł u mnie czas na poważne zmiany w pielęgnacji okolicy oczu i po zgłębieniu tematu, przeszukaniu internetu wzdłuż i wszerz za odpowiednim dla mnie kosmetykiem, na moją wishlistę wskoczyło serum od SkinCeuticals, które jak zapewnia producent, ma zapobiegać oznakom przedwczesnego starzenia związanego z procesem oksydacji skóry, korygować widoczne uszkodzenia skóry oraz ochronić skórę przed szkodliwymi uszkodzeniami związanymi z promieniowaniem UV. Serum ponadto pomaga walczyć z oznakami zmęczenia, poprawia wygląd delikatnej skóry wokół oczu i co dla mnie niesamowicie ważne, pomaga zredukować obrzęk pod oczami. 
  • Uwielbiam w letnie wieczory nosić długie spódnice i marzy mi się tego lata maxi ombre, najlepiej w kolorze łososiowym. A do tego najlepiej sandałki jak na zdjęciu :)
  • Skuszona właściwościami oleju makadamia postanowiłam wpisać go na moją wishlistę. Bardzo jestem ciekawa tego "cudu tropików".
  • Moja ostatnia pozycja na liście to zestaw hantli do ćwiczeń o różnej masie. A najlepiej takich z uchwytem. 

A teraz pozostaje mi tylko wybrać się na zakupy :)

piątek, 7 czerwca 2013

Moje miasto: ogród zoologiczny

Sosnowiec

Mam to szczęście, że nie daleko mnie znajduje się przepiękny park z wieloma atrakcjami takimi jak mini zoo, w którym można obserwować zwierzaki 24h/dobę. W uchwyconej przeze mnie zagrodzie koegzystują wspólnie lamy, kozice, kaczki oraz łabędzie. Obok żyją np. kangury, które niestety dzisiaj nie chciały pozować do zdjęć :)

Sosnowiec

blog lifestylowy


Sosnowiec

blog lifestylowy

niedziela, 2 czerwca 2013

„Za piękna, by umrzeć. Za dzika, by żyć."

Gia Marie Carangi

„Za piękna, by umrzeć. Za dzika, by żyć. Wszyscy widzieli jej piękno, nikt nie widział jej bólu.„ Francesco Scavullo

Ostatnio miałam "przyjemność' oglądać "The self-destruction of Gia" i jej tragiczna historia na nowo wzbudziła  moje zainteresowanie. Postanowiłam zebrać tutaj parę faktów na jej temat.

Zacznę może od tego, że Gia uważana jest za pierwszą tzw. supermodelkę. Jej miejsce zajęła później m.in. Cindy Crawford, którą z uwagi na podobieństwo nazywano "Baby Gia".

Gia urodziła się w 1960r. i pod koniec lat 70-tych stała się legendą świata mody. Po raz pierwszy została zauważona przez Wilhelminę Cooper. Związana była ze znanymi nazwiskami świata mody – promowała kolekcje Diora, Armaniego, Versace, Yvesa Saint Laurenta i wielu innych. Prowadziła bardzo aktywny tryb życia. Z czasem popularność, tempo życia przerosły ją. Po śmieci Wilhelminy, która jako menedżerka i przyjaciółka była dla niej dużym wsparciem, Gia sięgnęła po mocniejsze narkotyki. Dwa razy poddawała się detoksowi, jednak kuracje nie przyniosły oczekiwanych efektów. Niedługo później Gia zachorowała na obustronne zapalenie płuc. W trakcie pobytu w szpitalu lekarze zdiagnozowali u niej objawy zakażenia wirusem HIV. 18 listopada 1986 roku, o 10 rano, Gia Carangi zmarła mając zaledwie 26 lat. Informacja o jej śmierci nie została podana do wiadomości publicznej. W pogrzebie wzięła udział tylko najbliższa rodzina. 

Ciekawostki:
  • Gia uchodzi za pierwszą znaną kobietę, u której zdiagnozowano AIDS,
  • była osobą biseksualną,
  • często bywała w Studio 54 and the Mudd Club (w ekskluzywnym Studio 54, który był symbolem hedonizmu i totalnego wyzwolenia seksualnego, w latach 1977-1986 bawiły się tam największe gwiazdy ówczesnej popkultury);
  • w 1998r. na antenie HBO został wyemitowany film z udziałem Angeliny Jolie, który opowiada o życiu modelki.

„Wiesz co myślę? Myślę, że jest jakiś powód. I myślę, że jest plan dla każdego. I myślę, że Bóg ma wielki plan dla mnie. Tylko nie w tym życiu.”- Gia

sobota, 1 czerwca 2013

Majowi faworyci!

blog lifestylowy


Postanowiłam dzisiaj podsumować maj robiąc collage z rzeczy, które szczególnie przypadły mi do gustu w mijającym miesiącu. 

Maj pachniał mi Musc Intense Narciso Rodrigueza. Jestem oczarowana tym zapachem. Jest bardzo zmysłowy, intrygujący, tajemniczy i ciepły. Zawiera nuty piżma, ylang-ylang, jaśminu i kwiatu pomarańczy. 

Kolejne dwa produkty, które odmieniły moje życie to krem BB Skin79 Hot Pink i Effaclar Duo La Roche Posay. Długo się wzbraniałam przed ich kupnem i byłam bardzo sceptycznie nastawiona co do ich cudownego działania. W końcu się skusiłam i muszę szczerze przyznać, że moja cera nigdy nie wyglądała lepiej. Zaznaczyć muszę, że zawsze miałam dość problemową skórę, mieszaną, ze skłonnością do wyprysków. Także nie sądziłam, że doczekam czasów kiedy moja cera będzie wolna od niedoskonałości. Oba produkty sprawiają, że produkcja sebum jest pod stałą kontrolą. Skóra jest przyjemnie zmatowiona, rozświetlona a koloryt pięknie wyrównany. Nawet po całym dniu jestem zachwycona efektem. Ponadto, chciałam zauważyć, Hot Pink rewelacyjnie sprawdza się na skórze pod oczami. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie tym, że nie podkreśla zmarszczek mimicznych, nie warzy się i nie podrażnia.

Z kolorówki moje serce zdobyła pomadka nawilżająca Wibo Eliksir w kolorze 05. Udało się mi ją zdobyć po przecenie w Rossmannie i bardzo się polubiłyśmy od tamtego czasu. 

Och i "Wielki Gatsby". Krytycy jednogłośnie uznali film na klapę. Ja natomiast uważam go za świetnie spędzony czas w kinie i już na drugi dzień miałam ochotę obejrzeć go po raz kolejny. Nie nazwałabym siebie mało wymagającym widzem, bo tak nie jest. Ale coś w tym filmie było szczególnego, co mnie urzekło i ciągle nie mogę rozgryź co to jest. Może boski Leo? :) Nigdy nie byłam fanką jego wdzięków, cenie go jako aktora, co się przejawia tym, że po kilka razy oglądam filmy z jego udziałem, ale muszę przyznać, że jako Gatsby był naprawdę czaaaarujący :)
Film nakręcony z dużym rozmachem, urzeka klimatem. Jest bajecznie kolorowy. A 3D dodatkowo potęguje ten efekt. Dla niektórych to może być przerost formy nad treścią. Dla mnie, po naprawdę ciężkim i stresującym dniu, był błogim oderwaniem od rzeczywistości. 

I było jeszcze coś w ostatnim miesiącu, co skutecznie poprawiało mi humor. Robin Thicke i koledzy :) 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...