niedziela, 11 sierpnia 2013

Nauka języka angielskiego online


Ostatnio zainteresował mnie temat nauki języka angielskiego przez internet. Niestety nadmiar zajęć w ciągu dnia uniemożliwia mi teraz na uczęszczanie na normalny kurs. W dodatku trudno ocenić mi swój poziom, uczę się już angielskiego dość długo, potrafię zrozumieć bez problemu filmy czy seriale, jednak czasami łapię się na tym, że zapominam coś, co jest zupełną podstawą. Dlatego doszłam do wniosku, że aby dalej ruszyć z nauką angielskiego, potrzebna mi jest gruntowna powtórka i uzupełnienie braków.

Motywacji zaczęłam szukać w internecie i trafiłam na kilka stron, które i was mogą was zainteresować:
  • etutor.pl - pierwsza szkoła językowa online, póki co jestem nią zachwycona, najbardziej podoba mi się opcja dyktanda (można zarazem ćwiczyć słuchanie, pisanie pełnych zdań), udało mi się wykupić pełen dostęp na pół roku za 49 zł. Zobaczymy jakie efekty będą w lutym :)
  • diki.pl - bardzo udany multimedialny słownik języka angielskiego powiązany z etutor.pl (słowa wyszukane w tym słowniku możemy dodać do systemu powtórek)
  • busuu.com - internetowy serwis społecznościowy dla uczących się języków, w którym użytkownicy pomagają sobie nawzajem robić postępy w nauce, zaletą jest to, że można mieć kontakt z osobami które językiem obcym posługują się na co dzień.
  • englishcentral.com - wielka wyszukiwarka filmików przeznaczonych do nauki angielskiego, najbardziej cenie sobie w tym serwisie, że nasza wymowa jest skrupulatnie oceniana przez program, w ten sposób można ćwiczyć do skutku
  • englishpod.com - super podcasty do nauki dla uczących się na różnych poziomach, bardzo lubię ich słuchać, towarzyszą mi już od 6 lat
  • englishtips.org - największa i najbardziej znana baza materiałów do nauki języka angielskiego
  • fiszkoteka.pl - serwis umożliwiający robienie własnych fiszek
  • szkola-shamrock.pl - szkoła językowa online ucząca przez Skype'a
  • penguinreaders.com - ciekawe lektury w języku angielskim dopasowane do poziomu uczącego się
  • interpals.net - znany serwis umożliwiający nawiązanie kontaktu z uczącymi się z całego świata 
  • isel.edu.pl bardzo ciekawa strona z nowatorskim podejściem do nauki języka

piątek, 12 lipca 2013

Lipcowe inspiracje

Lipiec miał być dla mnie miesiącem długich letnich spacerów oraz intensywnych ćwiczeń fizycznych, gdyż moje wrześniowe urlopowanie się w bikini zbliża się wielkimi krokami. Jednak los bywa przewrotny... 
I co raz częściej zdarza mi się wolny czas spędzać przy książce bądź oglądając ciekawy film czy serial.




Zgłębiając dalej temat lat dwudziestych sięgnęłam po Coco avant Chanel i Midnight in Paris Woody'ego Allena. Pierwsza pozycja zainspirowała mnie do przeczytania "Coco Chanel. Życie intymne" Lisy Chaney. Na razie powiem tylko tyle, że to pierwsza książka biograficzna jaką czytałam, od której naprawdę ciężko się oderwać. Ponadto autorka bardzo ciekawie i wnikliwie przedstawia tło historyczne. Chociażby dla tego faktu warto przeczytać tą książkę. Jak skończę ją czytać, napiszę więcej. Z kolei do obejrzenia Midnight in Paris zbierałam się bardzo długo. Po części dlatego, że słyszałam o tym filmie dość podzielone opinie. Dopiero po obejrzeniu go, zrozumiałam w tym rzecz.

Dla mnie jest to niezwykła komedia, na której wyjątkowo dobrze się bawiłam. Pewnie dlatego dlatego, że w pełni mogłam podzielić entuzjazm głównego bohatera. Żeby w pełni dać się ponieść klimatowi filmu nawiązującemu do paryskiej bohemy artystycznej lat dwudziestych dobrze byłoby mieść choć trochę artystyczno-sentymentalną duszę i ekscytować się takimi nazwiskami jak F. Scott Fitzgerald  Zelda Fitzgerald, Ernest Hemingway, Josephine Baker, Coco Chanel, Georges Braque itd.


Dawno tak nie miałam, że po obejrzeniu jednego odcinka serialu chciałam tylko więcej i więcej. W tym miesiącu miałam aż dwa takie przypadki. Zarówno Devious Maids jak i The White Queen zaczęłam oglądać bez przekonania, tak dla rozrywki, robiąc przy okazji pięć innych rzeczy.

Pierwsza produkcja to komedia. Przypomina mi trochę "Gotowe na wszystko". Może dlatego, że producentem wykonawczym jest sama Eva Longoria a główne bohaterki - latynoski są bardzo podobne do Gabrieli Solis. Bardzo przebiegłe i umiejące sobie poradzić w każdej sytuacji. Zwłaszcza jedna z nich to mistrzyni manipulowania ludźmi. Oczywiście robi to dobrym celu. Przy okazji jest z czego się pośmiać.

Natomiast The White Queen to bardzo udana produkcja BBC. Chciałabym, żeby nasza edukacja historyczna odbywała się w tak przyjemny sposób, poprzez oglądanie takich seriali. Seria zaczyna się od tego, jak przystojny król Edward IV York spotyka na swojej drodze uroczą Elisabeth Woodville. Wątek miłosny tak bardzo mnie wciągnął, że od samego początku oglądałam odcinek w wielkim napięciu. Akcja osadzona jest w czasach wojny dwóch róż. Jeśli ktoś lubi "Grę o tron", to myślę, że ten serial, dzięki klimatowi, również przypadnie mu do gustu. Z tym, że fabułę The White Queen napisało samo życie. Naprawdę bardzo inspirująca pozycja do poszerzania swojej wiedzy historycznej.

I na koniec chciałam przedstawić największego wroga mojego cennego ostatnio czasu - Pięćdziesiąt twarzy Greya. Książka sama mnie dopadła!!! Nigdy nie miałam w planach po nią sięgać. Jednak zostałam przekonana przez moje przyjaciółki. Ciekawość wzięła górę i przepadłam. Pozostaje mi tylko zgodzić się z krytykami. Gniot. Tyle że gniot, który czyta się z wypiekami na twarzy. I może nie dlatego, że jest kilka mocnych scen i autorka nie pozostawia dużo do wyobraźni, racząc nas prawie każdym szczegółem intymnego zespolenia głównych bohaterów, włącznie z elementami SM... Tajemniczy, skomplikowany, szarmancki i charyzmatyczny biznesmen - Christian Grey - naprawdę potrafi uwodzić i rozpalać kobiety.
Czytałyście już Sagę? Jakie są wasze wrażenia? Za rok premiera ekranizacji filmowej. Jak myślicie, który aktor najbardziej nadawałby się na nieziemsko przystojnego szarookiego Christiana? Dla mnie numer jeden w tej roli to Ian Somerhalder, znany jako Damon z "Pamiętników Wampirów". Co wy na to?



sobota, 22 czerwca 2013

Szalone lata dwudzieste

Szalone lata dwudzieste fryzury Flapper Girl
Zainspirowana dalej klimatem "Wielkiego Gatsby'ego" pochłaniam wszystko co ma związek z latami 20-tymi ubiegłego wieku. Muszę przyznać, że poznawanie historii bardzo mnie wciąga i wywołuje we mnie wiele emocji. Zwłaszcza oglądanie czarno-białych zdjęć. Z jednej strony mam wrażenie, że to bardzo odległy czas, z drugiej natomiast, jak sobie pomyślę jak szybko minęła mi ostatnia dekada życia, uświadamiam sobie, że może niekoniecznie tak jest. Zwłaszcza, że mam przyjemność znać kobiety, które były wtedy młodymi dziewczynami. Jeżeli jesteście zainteresowani odkrywaniem ze mną historii to zapraszam do czytania dalej. Obiecuję, że będzie dużo ciekawostek na temat kobiecego piękna. 

Warto przypomnieć, że lata 20-te XX wieku to burzliwy okres przemian społecznych i politycznych. Dwudziestolecie międzywojenne jest za oceanem trafnie nazywane Roaring Twenties, czyli „Ryczącymi latami dwudziestymi"Może zacznę od tego, że dla amerykańskiego społeczeństwa był to szczególnie pomyślny okres. W przeciwieństwie do państw europejskich Stany Zjednoczone wyszły z I wojny światowej w bardzo dobrej kondycji gospodarczej.  Przemysł wojenny przysporzył ogromnych dochodów, co spowodowało gwałtowny wzrost produkcji, a co za tym idzie wyjątkowo korzystną koniunkturę. Fortuny rosły jak grzyby po deszczu. Niestety mimo szybkiego wzrostu gospodarczego dalej był to kraj wielkich kontrastów, gdzie skrajna nędza występowała obok luksusowego życia najbogatszych warstw społeczeństwa. Do tego doszedł gwałtowny wzrost przestępczości związany z wprowadzeniem prohibicji, czyli zakazu produkcji, handlu i spożywania alkoholu. Ustawa ta w sposób niezamierzony skonfliktowała społeczeństwo amerykańskie.

Był to też czas ogromnego postępu technologicznego, zwłaszcza widoczne to było w budownictwie. W wielkich miastach, w żelbetonowych drapaczach chmur powstawały centra finansowe funkcjonujące tam do dnia dzisiejszego. W latach dwudziestych nastąpił także rozwój kultury masowej i kinematografii (początek kina dźwiękowego). 

Prawie sto lat temu, kiedy kobiety zdjęły gorsety i  rzuciły się w wir szalonego, gwałtownego i beztroskiego życia, ochrzczono je mianem flapper girl. Tzw. "chłopczyce" przeciwstawiały się panującym wówczas kanonom kobiecości i konwencjom epoki wiktoriańskiej, robiąc m.in. to, co dotychczas zarezerwowane było wyłącznie dla mężczyzn. Ponadto:
- prowadziły niezależny, ostentacyjny i prowokujący styl życia;
- wychodziły na randki i spotykały się ze swoimi rówieśnikami, bez przyzwoitek;
- ich ubiór  charakteryzował się tym, że maskował kobiece cechy fizyczne i nadawał figurze wysmukłą, chłopięcą sylwetkę;
- stosowały mocny makijaż, do tej pory zarezerwowany dla aktorek i kobiet lekkich obyczajów;
- zamiast długich włosów upiętych w kok nosiły słynnego boba;
- nosiły kapelusze bez ronda zwane cloche i czapki przypominające kaszkiety;
- nie nosiły gorsetu ani innych zbędnych warstw odzienia krępujących swobodę ruchów;
- ubierały się w spódniczki lub sukienki z przedłużanym stanem, niepodkreślające biustu, talii ani bioder, często odkrywające ramiona, przyozdobione frędzlami (ich długość stopniowo się zmniejszała);
- w celu uzyskania chłopięcej figury, dziewczyny ciasno owijały swoje piersi pasami materiału;
- ubierały się także m.in. w bluzki z kołnierzami typu Piotruś Pan;
- otwarcie piły alkohol mimo panującej prohibicji;
- paliły papierosy przez długie lufki, uwielbiały tańczyć i chodzić wieczorami do klubów jazzowych;
- kierowały samochodami;

Ciekawostki:
  • wprowadzenie na salony stylu flapper przypisuje się Coco Chanel;
  • twórcą nowych trendów w dziedzinie fryzjerstwa, czyli słynnej fryzury "na chłopczycę", był polski emigrant Antoni Cierplikowski, który otworzył swój pierwszy salon w Paryżu;
  • flappers uwielbiały modny na tentem czas taniec Charleston;
  • flappers żyły według zasady „żyj szybko, umieraj młodo";
  • załamanie giełdy w 1929 roku położyło kres temu rozbawionemu światu -  flapper nie przetrwały tego okresu, zniknęły na zawsze, ale stały się jednym z emblematów szalonych lat 20’ i epoki jazz’u';
  • pisarze jak F. Scott Fitzgerald, Anita Loos i John Held spopularyzowali flappers w swych powieściach, opisując ich styl życia;
Szalone lata dwudzieste fryzury Flapper GirlSzalone lata dwudzieste fryzury Flapper Girl
Szalone lata dwudzieste fryzury Flapper Girl
Szalone lata dwudzieste fryzury Flapper Girl
Paradoksalne jest to, że to właśnie I wojna światowa sprawiła, że kobiety stały się niezależne od mężczyzn. Przez działania wojenne ogółem 65 milionów mężczyzn, a wśród nich 2 miliony Amerykanów zostało oderwanych od normalnego życia społecznego. Zastąpiły ich rzesze kobiet, które zmuszone były podjąć pracę zawodową. Mężczyźni, którzy wrócili z wojny zastali zupełnie nową rzeczywistość.

czwartek, 13 czerwca 2013

American dream

Już jakiś czas temu zetknęłam się z tymi zdjęciami i zawsze gdy je oglądam, robią na mnie ogromne wrażenie. Mogłabym godzinami wpatrywać się w każde zdjęcie. Bardzo pozytywnie mnie nastrajają i zarazem inspirują do 'ogarnięcia' swojego życia. Mowa będzie o słynnej kampanii reklamowej Kodak Colorama. 

Nad głównym terminalem w stacji Grand Central Station w Nowym Yorku instalowano panoramiczne zdjęcia, które miały ponad 5 metrów wysokości i 18 metrów szerokości. W latach od 1950 roku oczom przechodniów ukazało się aż 565 podświetlanych kolorowych fotografii. Wystawę zdemontowano na stałe na początku 1989 roku, w ramach prac remontowych na Grand Central.

































Spotkałam się gdzieś ze stwierdzeniem, że zdjęcia Kodak Colorama zawierają w sobie nostalgię, którą tylko Amerykanie są w stanie poczuć, zrozumieć i przedstawić na fotografii. A Wy jak myślicie? Jakie robią na Was wrażenie prezentowe zdjęcia? Według mnie Kodak nie tylko sprzedawał aparaty, sprzedawał także wizję Amerykańskiego snu, polegającą na odnalezieniu szczęścia poprzez ułożenie sobie życia, założenia rodziny, stworzenia domu marzeń, spełnienia w życiu osobistym. 

Więcej na temat Kodak Colorama możecie znaleźć na www.kodak.com

wtorek, 11 czerwca 2013

Samczy świat to ciągła walka. O samice, rzecz jasna.

blog lifestylowy

blog lifestylowy

blog lifestylowy

niedziela, 9 czerwca 2013

Inspirująca biel we wnętrzach

Mam ochotę przemalować całe mieszkanie na biało :)

Inspirująca biel we wnętrzach

Inspirująca biel we wnętrzach

Inspirująca biel we wnętrzach

 Inspirująca biel we wnętrzach

Inspirująca biel we wnętrzach
Inspirująca biel we wnętrzach

Inspirująca biel we wnętrzach

sobota, 8 czerwca 2013

Czerwcowa wishlista

    wishlista
  • Na pierwszym miejscu mojej czerwcowej wishlisty znalazła się książka "O zarządzaniu sobą" pod redakcją Pawła Kubisiaka, na którą poluje już od jakiegoś czasu. Szkoda tylko, że jej cena dalej zniechęca do zakupu.
  • Niestety nadszedł czas pożegnać się z bazą pod cienie Yoko Virtual i zastąpić ją czymś innym. Od jakiegoś czasu przestała ze mną współpracować i mam problemy z nałożeniem jej na powiekę. Nie wiem czy trafiłam na jakiś trafny egzemplarz czy może moja cierpliwość do niej skończyła się definitywnie. Poza tym muszę przyznać, że nie mam zastrzeżeń do tego kosmetyku. Pięknie podbija kolor cieni. Po dwóch latach stosowania muszę przyznać, że nawet pod koniec dnia cienie były zawsze na swoim miejscu. Niemniej jednak kusi mnie baza z Artdeco albo z Hean.
  • A i marzy mi się zestaw nowiutkich pędzli do makijażu. Co myślicie o pędzlach maestro?
  • Na kolejnym miejscu znalazła się u mnie paletka storm. Muszę przyznać, że nigdy nie miałam żadnych ceni od sleek'a i bardzo chciałam bym je przetestować. Słyszałam, że mają one to do siebie, że albo się je kocha albo nienawidzi. Mam nadzieję, że niedługo się o tym sama przekonam :)
  • Ach i legendarny już rozświetlacz high beam z benefit'a :) Póki co stosuje puder Revlon ColorStay w odcieniu Brighten Eclatant 010, który równie pięknie rozświetla cerę. Niestety efekt nie utrzymuje się na mojej skórze za długo.
  • W końcu przyszedł u mnie czas na poważne zmiany w pielęgnacji okolicy oczu i po zgłębieniu tematu, przeszukaniu internetu wzdłuż i wszerz za odpowiednim dla mnie kosmetykiem, na moją wishlistę wskoczyło serum od SkinCeuticals, które jak zapewnia producent, ma zapobiegać oznakom przedwczesnego starzenia związanego z procesem oksydacji skóry, korygować widoczne uszkodzenia skóry oraz ochronić skórę przed szkodliwymi uszkodzeniami związanymi z promieniowaniem UV. Serum ponadto pomaga walczyć z oznakami zmęczenia, poprawia wygląd delikatnej skóry wokół oczu i co dla mnie niesamowicie ważne, pomaga zredukować obrzęk pod oczami. 
  • Uwielbiam w letnie wieczory nosić długie spódnice i marzy mi się tego lata maxi ombre, najlepiej w kolorze łososiowym. A do tego najlepiej sandałki jak na zdjęciu :)
  • Skuszona właściwościami oleju makadamia postanowiłam wpisać go na moją wishlistę. Bardzo jestem ciekawa tego "cudu tropików".
  • Moja ostatnia pozycja na liście to zestaw hantli do ćwiczeń o różnej masie. A najlepiej takich z uchwytem. 

A teraz pozostaje mi tylko wybrać się na zakupy :)

piątek, 7 czerwca 2013

Moje miasto: ogród zoologiczny

Sosnowiec

Mam to szczęście, że nie daleko mnie znajduje się przepiękny park z wieloma atrakcjami takimi jak mini zoo, w którym można obserwować zwierzaki 24h/dobę. W uchwyconej przeze mnie zagrodzie koegzystują wspólnie lamy, kozice, kaczki oraz łabędzie. Obok żyją np. kangury, które niestety dzisiaj nie chciały pozować do zdjęć :)

Sosnowiec

blog lifestylowy


Sosnowiec

blog lifestylowy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...