piątek, 12 lipca 2013

Lipcowe inspiracje

Lipiec miał być dla mnie miesiącem długich letnich spacerów oraz intensywnych ćwiczeń fizycznych, gdyż moje wrześniowe urlopowanie się w bikini zbliża się wielkimi krokami. Jednak los bywa przewrotny... 
I co raz częściej zdarza mi się wolny czas spędzać przy książce bądź oglądając ciekawy film czy serial.




Zgłębiając dalej temat lat dwudziestych sięgnęłam po Coco avant Chanel i Midnight in Paris Woody'ego Allena. Pierwsza pozycja zainspirowała mnie do przeczytania "Coco Chanel. Życie intymne" Lisy Chaney. Na razie powiem tylko tyle, że to pierwsza książka biograficzna jaką czytałam, od której naprawdę ciężko się oderwać. Ponadto autorka bardzo ciekawie i wnikliwie przedstawia tło historyczne. Chociażby dla tego faktu warto przeczytać tą książkę. Jak skończę ją czytać, napiszę więcej. Z kolei do obejrzenia Midnight in Paris zbierałam się bardzo długo. Po części dlatego, że słyszałam o tym filmie dość podzielone opinie. Dopiero po obejrzeniu go, zrozumiałam w tym rzecz.

Dla mnie jest to niezwykła komedia, na której wyjątkowo dobrze się bawiłam. Pewnie dlatego dlatego, że w pełni mogłam podzielić entuzjazm głównego bohatera. Żeby w pełni dać się ponieść klimatowi filmu nawiązującemu do paryskiej bohemy artystycznej lat dwudziestych dobrze byłoby mieść choć trochę artystyczno-sentymentalną duszę i ekscytować się takimi nazwiskami jak F. Scott Fitzgerald  Zelda Fitzgerald, Ernest Hemingway, Josephine Baker, Coco Chanel, Georges Braque itd.


Dawno tak nie miałam, że po obejrzeniu jednego odcinka serialu chciałam tylko więcej i więcej. W tym miesiącu miałam aż dwa takie przypadki. Zarówno Devious Maids jak i The White Queen zaczęłam oglądać bez przekonania, tak dla rozrywki, robiąc przy okazji pięć innych rzeczy.

Pierwsza produkcja to komedia. Przypomina mi trochę "Gotowe na wszystko". Może dlatego, że producentem wykonawczym jest sama Eva Longoria a główne bohaterki - latynoski są bardzo podobne do Gabrieli Solis. Bardzo przebiegłe i umiejące sobie poradzić w każdej sytuacji. Zwłaszcza jedna z nich to mistrzyni manipulowania ludźmi. Oczywiście robi to dobrym celu. Przy okazji jest z czego się pośmiać.

Natomiast The White Queen to bardzo udana produkcja BBC. Chciałabym, żeby nasza edukacja historyczna odbywała się w tak przyjemny sposób, poprzez oglądanie takich seriali. Seria zaczyna się od tego, jak przystojny król Edward IV York spotyka na swojej drodze uroczą Elisabeth Woodville. Wątek miłosny tak bardzo mnie wciągnął, że od samego początku oglądałam odcinek w wielkim napięciu. Akcja osadzona jest w czasach wojny dwóch róż. Jeśli ktoś lubi "Grę o tron", to myślę, że ten serial, dzięki klimatowi, również przypadnie mu do gustu. Z tym, że fabułę The White Queen napisało samo życie. Naprawdę bardzo inspirująca pozycja do poszerzania swojej wiedzy historycznej.

I na koniec chciałam przedstawić największego wroga mojego cennego ostatnio czasu - Pięćdziesiąt twarzy Greya. Książka sama mnie dopadła!!! Nigdy nie miałam w planach po nią sięgać. Jednak zostałam przekonana przez moje przyjaciółki. Ciekawość wzięła górę i przepadłam. Pozostaje mi tylko zgodzić się z krytykami. Gniot. Tyle że gniot, który czyta się z wypiekami na twarzy. I może nie dlatego, że jest kilka mocnych scen i autorka nie pozostawia dużo do wyobraźni, racząc nas prawie każdym szczegółem intymnego zespolenia głównych bohaterów, włącznie z elementami SM... Tajemniczy, skomplikowany, szarmancki i charyzmatyczny biznesmen - Christian Grey - naprawdę potrafi uwodzić i rozpalać kobiety.
Czytałyście już Sagę? Jakie są wasze wrażenia? Za rok premiera ekranizacji filmowej. Jak myślicie, który aktor najbardziej nadawałby się na nieziemsko przystojnego szarookiego Christiana? Dla mnie numer jeden w tej roli to Ian Somerhalder, znany jako Damon z "Pamiętników Wampirów". Co wy na to?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...