sobota, 8 czerwca 2013

Czerwcowa wishlista

    wishlista
  • Na pierwszym miejscu mojej czerwcowej wishlisty znalazła się książka "O zarządzaniu sobą" pod redakcją Pawła Kubisiaka, na którą poluje już od jakiegoś czasu. Szkoda tylko, że jej cena dalej zniechęca do zakupu.
  • Niestety nadszedł czas pożegnać się z bazą pod cienie Yoko Virtual i zastąpić ją czymś innym. Od jakiegoś czasu przestała ze mną współpracować i mam problemy z nałożeniem jej na powiekę. Nie wiem czy trafiłam na jakiś trafny egzemplarz czy może moja cierpliwość do niej skończyła się definitywnie. Poza tym muszę przyznać, że nie mam zastrzeżeń do tego kosmetyku. Pięknie podbija kolor cieni. Po dwóch latach stosowania muszę przyznać, że nawet pod koniec dnia cienie były zawsze na swoim miejscu. Niemniej jednak kusi mnie baza z Artdeco albo z Hean.
  • A i marzy mi się zestaw nowiutkich pędzli do makijażu. Co myślicie o pędzlach maestro?
  • Na kolejnym miejscu znalazła się u mnie paletka storm. Muszę przyznać, że nigdy nie miałam żadnych ceni od sleek'a i bardzo chciałam bym je przetestować. Słyszałam, że mają one to do siebie, że albo się je kocha albo nienawidzi. Mam nadzieję, że niedługo się o tym sama przekonam :)
  • Ach i legendarny już rozświetlacz high beam z benefit'a :) Póki co stosuje puder Revlon ColorStay w odcieniu Brighten Eclatant 010, który równie pięknie rozświetla cerę. Niestety efekt nie utrzymuje się na mojej skórze za długo.
  • W końcu przyszedł u mnie czas na poważne zmiany w pielęgnacji okolicy oczu i po zgłębieniu tematu, przeszukaniu internetu wzdłuż i wszerz za odpowiednim dla mnie kosmetykiem, na moją wishlistę wskoczyło serum od SkinCeuticals, które jak zapewnia producent, ma zapobiegać oznakom przedwczesnego starzenia związanego z procesem oksydacji skóry, korygować widoczne uszkodzenia skóry oraz ochronić skórę przed szkodliwymi uszkodzeniami związanymi z promieniowaniem UV. Serum ponadto pomaga walczyć z oznakami zmęczenia, poprawia wygląd delikatnej skóry wokół oczu i co dla mnie niesamowicie ważne, pomaga zredukować obrzęk pod oczami. 
  • Uwielbiam w letnie wieczory nosić długie spódnice i marzy mi się tego lata maxi ombre, najlepiej w kolorze łososiowym. A do tego najlepiej sandałki jak na zdjęciu :)
  • Skuszona właściwościami oleju makadamia postanowiłam wpisać go na moją wishlistę. Bardzo jestem ciekawa tego "cudu tropików".
  • Moja ostatnia pozycja na liście to zestaw hantli do ćwiczeń o różnej masie. A najlepiej takich z uchwytem. 

A teraz pozostaje mi tylko wybrać się na zakupy :)

sobota, 1 czerwca 2013

Majowi faworyci!

blog lifestylowy


Postanowiłam dzisiaj podsumować maj robiąc collage z rzeczy, które szczególnie przypadły mi do gustu w mijającym miesiącu. 

Maj pachniał mi Musc Intense Narciso Rodrigueza. Jestem oczarowana tym zapachem. Jest bardzo zmysłowy, intrygujący, tajemniczy i ciepły. Zawiera nuty piżma, ylang-ylang, jaśminu i kwiatu pomarańczy. 

Kolejne dwa produkty, które odmieniły moje życie to krem BB Skin79 Hot Pink i Effaclar Duo La Roche Posay. Długo się wzbraniałam przed ich kupnem i byłam bardzo sceptycznie nastawiona co do ich cudownego działania. W końcu się skusiłam i muszę szczerze przyznać, że moja cera nigdy nie wyglądała lepiej. Zaznaczyć muszę, że zawsze miałam dość problemową skórę, mieszaną, ze skłonnością do wyprysków. Także nie sądziłam, że doczekam czasów kiedy moja cera będzie wolna od niedoskonałości. Oba produkty sprawiają, że produkcja sebum jest pod stałą kontrolą. Skóra jest przyjemnie zmatowiona, rozświetlona a koloryt pięknie wyrównany. Nawet po całym dniu jestem zachwycona efektem. Ponadto, chciałam zauważyć, Hot Pink rewelacyjnie sprawdza się na skórze pod oczami. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie tym, że nie podkreśla zmarszczek mimicznych, nie warzy się i nie podrażnia.

Z kolorówki moje serce zdobyła pomadka nawilżająca Wibo Eliksir w kolorze 05. Udało się mi ją zdobyć po przecenie w Rossmannie i bardzo się polubiłyśmy od tamtego czasu. 

Och i "Wielki Gatsby". Krytycy jednogłośnie uznali film na klapę. Ja natomiast uważam go za świetnie spędzony czas w kinie i już na drugi dzień miałam ochotę obejrzeć go po raz kolejny. Nie nazwałabym siebie mało wymagającym widzem, bo tak nie jest. Ale coś w tym filmie było szczególnego, co mnie urzekło i ciągle nie mogę rozgryź co to jest. Może boski Leo? :) Nigdy nie byłam fanką jego wdzięków, cenie go jako aktora, co się przejawia tym, że po kilka razy oglądam filmy z jego udziałem, ale muszę przyznać, że jako Gatsby był naprawdę czaaaarujący :)
Film nakręcony z dużym rozmachem, urzeka klimatem. Jest bajecznie kolorowy. A 3D dodatkowo potęguje ten efekt. Dla niektórych to może być przerost formy nad treścią. Dla mnie, po naprawdę ciężkim i stresującym dniu, był błogim oderwaniem od rzeczywistości. 

I było jeszcze coś w ostatnim miesiącu, co skutecznie poprawiało mi humor. Robin Thicke i koledzy :) 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...